| |

|
|
Gandalf Travel porażka |
| Autor |
Wiadomość |
Kasia
Gość
|
Wysłany: 2009-06-11, 15:27 Gandalf Travel porażka
|
|
|
Jakieś 3 dni temu wróciłam z wyjazdu do Makarskiej organizowanego przez biuro Gandalf Travel. Jednym słowem TOTALNA PORAŻKA!!!!!
Wyjechałam do Chorwacji z chłopakiem i 3 innych znajomych.
Wykupiliśmy apartament 6 osobowy,z aneksem kuchennym, dwoma łazienkami, klimatyzacją i własnym balkonem. Apartament miał się znajdować na 3 piętrze. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że biuro bez porozumienia z nami( kilkakrotnie byłam w biurze i nikt nie raczył mnie poinformować o zmianach) zmieniło nam miejsce zakwaterowania. Wylądowaliśmy w studiu ( a miał być APARTAMENT) 3 osobowym w 5 osób!!!!!!!! z jedną łazienką, tarasem który dzieliliśmy z 3 innymi pokojami i do którego musieliśmy dochodzić korytarzem bo nie było bezpośredniego wyjscia z pokoju, owszem był aneks kuchenny i oczywiście bez klimatyzacji. Kilkakrotnie z Chorwacji dzwoniłam do biura( wydałam majątek) ale Pan Tomek(osoba, która podpisywała z nami umowy) nie potrafił w żaden sposób nam pomóc i stwierdził, iż powinniśmy przyjąć pokój, który nam na miejscu zaproponowano. Twierdził również, że w żadnej z villi, które biuro ma w swojej ofercie nie ma klimatyzacji. Dziwne jest to, że akurat kiedy pan Tomek to mówił stałam przed villa, w której miałam być pierwotnie i patrzyłam na klimatyzatory . Na miejscu dowiedziałam się również od Polaków, którzy mieszkali w tej villi, że owszem mają klimatyzację, gdyż Chorwackie prawo mówi, iż wszystkie ville które mają 3 piętra i więcej MUSZĄ mieć zainstalowaną klimatyzację!!!! Na miejscu okazało się również, że Apartament za który zapłaciliśmy w ogóle nie istnieje. Jest tylko apartament 6 osobowy z jedną łazienką ale w "piwnicy", a nie na 3 piętrze.
Natomiast rezydentka Natalia próbowała nam wmówić, że studio w którym byliśmy zakwaterowani jest 5 osobowe. Jeśli byłoby 5 osobowe to w pokoju znajdowałoby się 5 łóżek a nie 2 (małżeńskie ). I właściciel villi nie musiałby dostawiać łóżka. A poza tym na szafie wisiała kartka z opisem studia i wyraźnie było napisane, że jest to STUDIO 3 OSOBOWE.
Dlaczego więc biuro zmieniło nam APATRAMENT na STUDIO. Złożyliśmy reklamacje, ale poczekamy jakieś 30 dni na odpowiedz.
Jeszcze mam zastrzeżenia co do traktowania klientów przez właścicielke biura p. Agnieszke Gałkiewicz. Przyjechała do Makarskiej razem ze swoim chłopakiem, który jest również rezydentem i z którym rozmawialiśmy pod konieć naszego urlopu o warunkach naszego zakwaterowania.
Pomijam, że zachowywał się bardzo niekulturalnie i olewająco. Chyba chciał się nas szybko pozbyć.
Natomiast właścicielka nazwała nas kłamcami i stwierdziła, że cała tą historie z kwaterunkiem sobie wymyśliliśmy. Nie wiem czy wiedziała, że prawie połowa turnusu została przez biuro oszukana!!!!
Niestety mam również pewne zastrzeżenia co do stanu autokaru, którym wracaliśmy do Polski. Popsuła się skrzynia biegów, ale naszczęsie kierowca naprawił to szybko śrubokrętem. Autokar był jednym słowem złomem, który nie nadawał się do jazdy.
Pozdrawiam rezydentów, którzy musieli się użerać z niezadowolonymi turystami i naprawiać błędy biura.
Odradzam więc wyjazdy zagraniczne z biura Gandalf Travel. I nie jest to tylko moja opinia lecz prawie połowy osób, które była na tym samym turnusie co ja. |
|
|
|
 |
Ewa
Gość
|
Wysłany: 2009-06-11, 15:28
|
|
|
Dwa dni temu wróciłam z urlopu w Budvie. Organizator firma Gandalf Travel.
Niestety to co zastaliśmy na miejscu nie pokrywalo sie z tym co oferowalo biuro. Pokój nora! Wyposażenie pokoju to dwa łozka i cztery półki w scianie zamykane drzwiami, chyba to była szafa...
Pokój dlugości dwóch łóżek , szerokosci no może 160 cm! Stolik, krzeslo , jakaś szafka to szczyt marzen w tym pokoju, nie mówiąc juz o swobodnym poruszaniu sie , bo aby przejśc na balkon jedna osoba musiała siadac na łożku aby druga mogła przejść.
SZybka interwencja telefoniczna u pani kierownik Agnieszki Galkiewicz nie dała żadnego efektu. Arogancja i ignorancja klienta to podstawowe cechy pani kierownik.
Kolejne zastrzeżenia to kierowcy autokarów. Na urlop wiozł Nas kierowca, który pędząc po zakretach Chorwacji i CZarnogóry chyba zapomniał, że wiezie ludzi . NAtomiast w drodze powrotnej Pan kierowca Adam traktował grupe dorosłych ludzi jakby conajmniej byli małymi dziecmi, wprowadzając zakazy , nakazy i przykazy.Nie mowiąc juz o jezdzie non stop przez 7 godzin i nie reagowanie na prośbę o zatrzymanie sie na postoj w celu skorzystania z WC.
Wyjazd z firmą Gandalf Travel to czysta loteria . Bo za takie same pieniądze można trafić na godne warunki jak i na nory nie spełniające wymogów normalnego pokoju.
Wiec przestrzegam przed rzetelnościa i fachowościa tego biura. Nie liczcie Państwo również na uprzejmość i pomoc ze strony personelu firmy, a szcególnie pani kierownik Agnieszki Gałkiwewicz. |
|
|
|
 |
kittek
Gość
|
Wysłany: 2009-06-11, 15:28 Re
|
|
|
Problemy zaczęły się już w Katowicach. Autobus miał być o 13.30 a przyjechał pół godziny wcześniej. Okazało się, że nie ma nas na liście wczasowiczów i że Gandalf w ogóle nie dostał naszego zgłoszenia. Nogi się pod nami ugięły w tym momencie. Dobrze, że mieliśmy przy sobie umowę, dowód wpłaty itp. oczywiście Gandalf umył ręce wszystko zwalił na biuro pośredniczące, w którym załatwialiśmy wczasy. Dziwne, bo jeszcze dzień wcześniej dzwoniliśmy do Gandalfa, żeby wszystko potwierdzić.
Kierowcy poobdzwaniali chyba z pół europy i w końcu obwieścili nam radosną wiadomość – jedziemy. Jednak musimy poczekać na drugi autobus, bo w autobusie Gandalfa nie ma już miejsca dla 2 osób. O 13.30 (czyli o prawidłowym czasie) przyjechał autobus, do którego mieliśmy wsiąść z napisem Adrialin. Okazało się, że troje ludzi z Adrialina przesiadło się do Gandalfa, a my za nich wsiedliśmy do Adrialina. Zamiana trochę dziwna. Chwilę wcześniej w Gandalfie nie było miejsc dla 2 osób, a nagle znalazły się aż dla 3. Nie chcieliśmy już tego roztrząsać, ważne było, że w ogóle jedziemy.
Jeszcze jeden niuans był taki, że chcieliśmy jechać z Żor, ale w Gandalfie w Łodzi powiedzieli, że nie ma takiej możliwości i musimy odjeżdżać z Katowic. W Katowicach okazało się, że autobus Gandalf, którym mieliśmy jechać, podjeżdża jeszcze po wczasowiczów do Żor. Jeden wielki obłęd.
Na miejscu w Makarskiej byliśmy przed godziną 8 rano, a wille były dostępne dopiero koło 12. Ciekawe, że nie mogliśmy z Polski odjeżdżać 4 godziny później. Przyjechalibyśmy na miejsce, tak, że akurat pokoje byłyby gotowe. A tak siedzieliśmy jak sieroty przed willą 4 godziny. Zmęczeni, głodni itd. Gandalf więc wymyślił spotkanie informacyjne o 10 coby się nam przed tymi domkami za bardzo nie nudziło. To nic, że do człowieka zmęczonego nie dociera ponad połowa informacji. Spotkanie musiało być koniecznie o 10 a nie np. o 16 kiedy to wszyscy byliby odświeżenie, trochę wyspani, pojedzeni, napici itp.itd.
WYCIECZKI FAKULTATYWNE
To już totalna porażka. Rezydent – Maciek, cały czas mówił, że w miejscu, do którego jedziemy nie ma nic ciekawego do zobaczenia. A czas na miejscu też pozostawiał wiele do życzenia.
Dubrownik – czas na miejscu 3 godziny w tym obejście miasta z przewodnikiem, czas wolny, i wejście na mury obronne. Mury to już totalna porażka, bo rezydent chcąc nam wyświadczyć przysługę, zabrał nas na mury całą grupą abyśmy zaoszczędzili 20 kun na bilecie. Mury długości 2 km mieliśmy przejść w ciągu 40 minut. A gdzie podziwianie widoków, robienie zdjęć? Pech chciał, że musiałam jeszcze skorzystać z toalety i spóźniliśmy 5 minut na autobus. Zaznaczam przy tym, że od połowy murów biegliśmy już na miejsce zbiórki. Autobus odjechał, bo Maciek wcześniej zaznaczył, iż nie może długo stać na przystanku. Domyślam się, że gdyby autobus tam poczekał, to po prostu kierowca musiałby zapłacić za parking. Ale po co, jak można zaoszczędzić i najlepiej pogonić turystów po zabytkach (w końcu przecież Dubrownik to nic ciekawego, nie?). Czekaliśmy na przystanku chwilę, po czym przybiega Maciek po nas i jeszcze ma pretensje. Nawet nie zapytał się, czy nam się nic nie stało w 40 stopniowym upale. Nie, po co. Najlepiej zrobić z nas idiotów, którzy nie znają się na zegarku i nie wiedzą o której jest zbiórka. Tak właśnie przedstawił sytuacje pozostały wycieczkowiczom. Biegliśmy z Maćkiem przez prawie cały Dubrownik do autobusu, bo autobus „nie mógł” się wrócić. Rejs statkiem, Split i Trogir oraz Mostar w zasadzie bez zastrzeżeń. Jednakże w czasie wolnym człowiek nie wiem, czy ma iść coś zjeść, czy lepiej zwiedza c zabytki. Restauracje i kawiarnie w krajach śródziemnomorskich to nie mc drive. Trzeba odpowiednio poczekać na kelnera, potem na zamówienie, a gorących dań nie można zjeść w 5 minut. Na obiad więc potrzebowalibyśmy dobrej godziny. A czas wolny przeważnie oscylował w granicach 1,5 godziny. Więcej nie trzeba, bo przecież nic ciekawego nie zwiedzamy. Wodospady Krk’a - 3 godziny czasu wolnego. Wg Maćk, obejście wodospadu dookoła to zdążmy w godzinę a 2 godziny będziemy się jeszcze nudzić. Nuda w parku narodowym? W ulotce była jeszcze opisana możliwość zwiedzania statkiem, no ale my mogliśmy sobie o tym tylko pomarzyć. Nam ledwo starczyło 3 godziny na obejście wodospadu dookoła.
Widocznie nie jesteśmy standardowymi turystami i nie potrafimy zwiedzać zabytków, parków narodowych itp. na zasadzie drive excursions. Poza tym nie jestem przedszkolakiem, aby z wycieczki wracać o godzinie….18!!!
Gdybym wiedziała, że te wycieczki będą tak wyglądać, to bym sobie je sama zorganizowała. Biur podróży w Makarskiej było zatrzęsienie, po za tym połączenie autobusowe też było b. dobre z większymi miastami.
Jeśli więc ktoś jest ciekawy świata niech zapomni o wycieczkach fakultatywnych Gandalfa i zwiedza Dalmację na własną rękę.
Powrót – to już porażka na całej linii. Okazało się, że ten autobus, którym przyjechaliśmy, w drodze powrotnej nas nie weźmie. To akurat był najmniejszy problem. Maciek powiedział nam, że pojedziemy autobusem Gandalf (tym, w którym nota bene mieliśmy przyjechać do Makarskiej), i odjeżdża on o 18. Zostawiliśmy wiec rezydentowi numer tel. I poszliśmy do centrum. O 13.30 dzwoni Maciek i mówi, że autobus odjeżdża o 17. Ok.! O 14 dzwoni drugi raz i mówi, że nastąpiła zmiana i odjeżdżamy autobusem o …14! To już byłą przesada na całego. Przylecieliśmy do autobusu, a tu dowiadujemy się, ze on wcale nie jedzie do Katowic (czy tam przez Katowice) tylko do Wrocławia! Idziemy do Maćka i mówimy, że my chcemy jechać do Katowic, a nie Wrocławia. Ogólnie zrobiliśmy raban na pół Makarskiej. Niestety, szanowny rezydent rozłożył ręce, i nic nie może już zrobić. No i nie chciał podpisać się pod naszą reklamacją. W konsekwencji nie możemy do Gandalfa domagać się jakiegoś zadośćuczynienia. Powrót do domu przedłużył się o dobre 6 godzin. Nigdy już nie skorzystamy z usług tego pożal się boże biura podróży! |
|
|
|
 |
stef
Gość
|
Wysłany: 2009-06-23, 13:24
|
|
|
WSZYSTKIE TE OPINIE SĄ WYSSANE Z PALCA I POCHODZĄ CHYBA OD KONKURENCYJNYCH BIUR. BYŁEM WIELE RAZY NA BAŁKANACH Z GANDALF TRAVEL I WSZYSKO BYŁO OKi. POLECAM WYJAZDY Z GFANDALFEM SERDECZNIE! |
|
|
|
 |
Dorn
Gość
|
Wysłany: 2009-06-23, 13:55
|
|
|
| Nie ma jak PR własnego biura !! :) |
|
|
|
 |
:)
Gość
|
Wysłany: 2009-07-17, 18:02
|
|
|
:) gandalf-zdecydowane NIE! dla wszystkich którzy zastanawiają się nad wczasami z nimi, oraz myślą o jakiejś 'wspolpracy', szkoda waszych nerwów!
pozdrawiam! :) |
|
|
|
 |
zraek
Gość
|
Wysłany: 2009-07-27, 02:11
|
|
|
| a moje dzieci były na obozie młodzieżowym z biurem GANDALF TRAVEL I przyjechały szczęsliwe nie tyle co pobytem co kadrą pedagogiczną, która była rewelacyjna. Pozdrawiam p.Michalską z biura |
|
|
|
 |
monamich
Gość
|
Wysłany: 2009-07-27, 02:11
|
|
|
| nie ma za co...monika michalska |
|
|
|
 |
wrana
Gość
|
Wysłany: 2009-07-27, 02:15
|
|
|
| o właśnie... moja córka też była na obozie z p. Moniką i absolutnie jej nie przeszkadzało ani zakwaterowanie-bo nie siedziała w pokoju i chlała, tylko milo spędzała czas w Makarskiej i Chorwacji...jej pokój był tylko potrzebny do spania...a p.Monika wszystkie sporne sprawy osobiście załatwiała z rezydentem i nie mieszała w to innych wczasowiczów. MOŻNA I TAK !!! |
|
|
|
 |
Magda
Gość
|
Wysłany: 2009-07-28, 09:00
|
|
|
Witam!
Ja przed kilkoma dniami wróciłam z Budvy, w zeszłym roku byłam w Makarskiej, obydwa wyjazdy organizowane przez Gandalfa. Moje ogólne wrażenia są pozytywne. Nie mówię, że wszystko było idealnie, przyczepić zawsze się do czegoś można, natomiast mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że obydwa wyjazdy zaliczam do udanych - dojazd ok, zakwaterowanie też, miejscowości - bardzo ładne, wycieczki - również nie można narzekać (choć faktem jest, że wycieczka do Dubrovnika ma zabójcze tempo, my również w zeszłym roku biegliśmy po murach, bo przegapiliśmy zejście, następne było daleko, a trzeba było zdążyć na zbiórkę), natomiast pozostałe - czy to rejsy, czy rafting - jak najbardziej w porządku.
W tym roku jedyne zastrzeżenie mieliśmy do autokaru z bardzo słabo działającą klimatyzacją (z firmy Borowscy); ogólnie rzecz biorąc, przez jakieś 4 godziny (zanim zaszło słońce) jechaliśmy w autobusie,w którym musiało być pewnie ponad 30 stopni i ludzie prawie mdleli, i taka usterka powinna być usunięta, natomiast faktem jest, że teraz już o tej traumie ;) się nie pamięta - zamiast tego wolę przywoływać miłe wspomnienia.
P.S. Rezydent w Budvie - Marcin - jest bardzo sympatyczny i pełen zapału - POZDRAWIAMY :) |
|
|
|
 |
Saszuk
Gość
|
Wysłany: 2009-07-31, 21:40
|
|
|
Witam, właśnie wróciłam dzisiaj z Makarskiej z obozu młodzieżowego. Napiszę skrótowo ponieważ jak się rozpisałam nagle strona zacząła się ładowac i... wszystko zniknęło.. więc szybko..;p
Zalety: i biura i miejsca;)
1.autokar- klimatyzacja, tv, z wyglądu nowe auta w obie strony i naprawdę przyzwoite.
2.no myślę że trzeba zaliczyć też pokój, dostałyśmy z koleżanką 2 os tak jak było w umowie łazienka czysta pokój no ujdzie, znalazło się trochę kurzyku a za łóżkiem leżały czyjeś ubrania, ale wyciągnęłyśmy koce które były w szafie i zasłoniłyśmy tę przestrzeń między ścianą a łóżkami.3
3. Sympatyczna p. Kasia nasza opiekunka, naprawdę miła osoba ,szła z nami na kompromis żeby wszyscy byli zadowoleni.
4.rozśmieszyła mnie wypowiedź niejakiej simony... MONOTONNE spędzanie czasu bardzo mi odpowiadało. plaża kąpiele, sjesta starówka och ALE SIĘ WYNUDZIŁAM....;p
5. wspaniały klimat i atmosfera makarskiej.
6. Wyłowienie kilku wspaniałych okazów muszli..rodzina pod wrażeniem;)
7. nie miałyśmy łoża małżeńskiego... ;D
No a teraz wady...
1. Naprawdę jakość jedzenia pozostawiała wiele do życzenia, nie było szynki i sera na śniadanie(tylko 1) i musiałyśmy się dożywiać pizzą... nieraz trafiało się coś fajnego do jedzenia ,ale nigdy nie najadałyśmy do syta. Osoby prywatne dostawały o wiele lepsze posiłki :(
2.Na stronie jest napisane w cenę wycieczki wliczono wejscie na szczyt Vośac. Niestety nigdy nie wyszliśmy na ten szczyt..można było na niego nawet wjechać, no ale... myślę że widok byłby stamtąd niesamowity.
3. A teraz niezwiązana zupełnie z biurem...mianowicie grupa była dość...marudna. Rozbrajały mnie komentarze: JEZU ZA GORĄCO NIE WYTRZYMAM i robienie bolesnych min albo ZOSTAŃMY W POKOJU DO KOLACJI! na szczęście pani K szła jak wspomniałam na kompromis i zamiast nie wychodzić przedłużała sjestę jeszcze o godzinę. Trochę ubolewałam ze marnujemy nawet tak krótki czas na leżenie w pokojach, ale cóż nie byłam tam sama. Owszem gorący klimat jest męczący, ale czy nie warto się przemęczyć i iść na tę plażę? W Polsce tego nie ma....
I podsumowując był to najlepszy obóz jak dotąd. napływałam się, napatrzyłam na prześliczna chorwację, zwiedziłam wodospady. Wiem że wrócę tam jeszcze co najmniej raz (by wejść na ten szczyt oczywiście ;D)
Pozdrawiam |
|
|
|
 |
andrzej75
Gość
|
Wysłany: 2009-08-15, 23:30 Podziękowania dla internatutów
|
|
|
Wszystkie wpisy z 11.06 to wpisy podszywające się pod uczestników wyjazdów nieistniejących imprez nie organizowanych przez nasze biuro. W sezonie 2009 nikt o imieniu Maciej nie pracował w Chorwacji na rzecz naszego biura, nie było żadnych zmian zakwaterowania w tamtych obiektach. Wymienione wpisy to efekt nieuczciwego działania biur które stanowią jaskrawy przykład nieuczciwej konkurencji. Własną nieudolonośc próbuje się w ten sposób schowac w cień paszkwili pisanych na innych organizotorów. Dziękuję bardzo osobom które przedstawiły swoje zdanie na temat naszych wyjazdów organizowanych w bierzącym roku. Jesteśmy otwarci na wszelką krytykę pod warunkiem że jest rzeczowa i zasadna. Życzymy wszystkim udanych wakacji i zapraszamy by naocznie przekonac się co do jakości naszych świadczeń, z których rok rocznie korzysta w CHorwacji, Czarnogórze, Bułgarii, Grecji i Hiszpanii kilka tysięcy naszych rodaków.
Sławomir Marchewski |
|
|
|
 |
Piotrek
Gość
|
Wysłany: 2009-08-16, 13:43
|
|
|
| Korzystałem juz dwa razy z biura Gandalf i jestem zadowolony ,wszystko było zgodne z opisem .Tegoroczny wyjazd do Budvy uwazam za bardzo udany ,jestem zauroczony widokami jak i wycieczkami zorganizowanymi przez rezydenta Marcina .Będąc obiektywny muszę stanąc w obronie biura bo widziałem jak częsc ludzi z autokaru sie zachowuje ,nie wspominając juz co wyprawiali na miejscu jezeli ktos wyjezdza i nie wie jaka waluta obowiązuje w kraju do którego jedzie ,jakie są tam ceny ,to co oczekiwac od takich osób One zawsze będą niezadowolone ,chocby pani która miała wielkie pretensje do rezydenta o to ze dostała pokój na trzecim piętrze a ona ma małe dziecko (11 lat ).Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących miłosników podrózy z Gandalfem. |
|
|
|
 |
Karo
Gość
|
Wysłany: 2009-08-26, 20:59 Budva 2009
|
|
|
| byłam na wakacjach w budvie z Gandalf w sierpniu tego roku. sam przejazd- porażka. w autokarze półki się urywały i spadały na pasażerów, a wdordze powrotnej nie było w busie klimatyzacji. na miejscu był okropny problem z zakwaterowaniem, nie zostaliśmy zakwaterowani w villi, w której mieliśmy byc i 2 razy nas przenoszono z miejsca na miejsce. wycieczki ok. rezdent Marcin ma przerąbane pracując w takim biurze. biuro sprzedaje pokoje jako wyposażone w klimę i aneks kuchenny a na miejscu okazuje się, że nie ma ani jednego ani drugiego i Mr Marcin świeci za biuro oczami. jak chcecie jechać z tym biurem to spodziewajcie się dosłownie wszystkiego! |
|
|
|
 |
Wycieczkowicz
Gość
|
Wysłany: 2009-08-27, 21:06
|
|
|
| Tez byłem na tym,wyjezdzie i dziwnym trafem ja nie mam się do czego doczepic ,no moze do tej nieszczęsnej klimy w drodzę powrotnej bo przez to capiło w autokarze alkocholem niemiłosiernie .co do półek to nic dziwnego ze spadaja skoro wkłada sie tam dwie zgrzewki po 24 piwa.Biuro wywiązało siez umowy a pretensje mają jedynie ci którzy tej umowy nie czytali jechali jedynie z myslą ze popiją i podupczą.Wystarczyło przed podpisaniem przeczytac umowę i nie byłoby problemu. |
|
|
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
 | | Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11 |
|
|